Po dopłynięciu na Seszele, Przemek odbiera zamówiony online samochód, którym następnie cały dzień zwiedzamy wyspę. Okazuje się, że zaczynamy od najładniejszego miejsca na wyspie, czyli plaży Carana, która jest na Mahe najlepszym przykładem tego, z czym kojarzą się Seszele, czyli pięknymi plażami z jasnym piaskiem i wielkimi granitowymi skałami.


Plaże: Carana i Beau Vallon

Każda następna plaża, choć ładna, już jej nie dorównuje urokiem. Następnie jedziemy do Bel Ombre Tresure Site, w którym jednak nie ma nic ciekawego. Kolejna plaża jaką zwiedzamy, to Beau Vallon. Duża, ładna, bardzo dobrze dostępna – ze stolicy można dojechać za grosze autobusem. Z czystym sercem na odpoczynek możemy ją polecić.


fabryka herbaty SeyTe

Stamtąd udajemy się do Parku Narodowego Morne Sechellois – zwiedzamy Mission Lodge z ruinami dawnej szkoły dla niewolników i punktem widokowym na całą wyspę oraz fabrykę herbaty SeyTe, w której proces produkcji herbaty jest bardzo prosty a jednak nawet nas zainteresowało, jak pakuje się herbaty do saszetek i pakuje do pudełek. Tutaj odbywa się to wszystko ręcznie, przez co proces jest o wiele bardziej interesujący.


Widok z fabryki herbaty oraz plaża w Port Launay

Dalej jedziemy na kolejne plaże na wyspie – Port Launay, Grande Anse i śliczną Petite Anse, która położona jest na terenie hotelu Four Seasons, ale do której można dojść pieszo przez teren hotelu. Dla nas była to druga najładniejsza plaża na wyspie. Dalej jedziemy na Baie Lazare I Anse Intendance a zwiedzanie plaż kończymy na pokrytej glonami Anse Royale. Oddajemy samochód i kupujemy wycieczkę na Praslin i La Digue, wpłacając tylko zaliczkę na wypadek, gdyby pogoda była kiepska.