Tak się akurat złożyło, że akurat dzisiaj na Grenadzie jest dzień niepodległości. Dzięki temu udaje nam się zobaczyć, jak mieszkańcy tego małego państwa świętują 41 rocznicę niepodległości swojego kraju. Praktycznie wszyscy ubrani są w stroje odzwierciedlające kolory flagi kraju: czerwony, zielony i żółty. Na całej wyspie na tą okazję zostały także powywieszane chorągiewki w tych barwach oraz pomalowane kamienie i płoty.


St George’s ma najładniejszy port jachtowy na Karaibach

Jedziemy z właścicielem samochodu na policję, gdzie Przemkowi zostaje wydane miejscowe prawo jazdy. Bez niego nie można prowadzić samochodu na wyspie. Na innych wyspach też obowiązują podobne prawa, ale lokalne prawo jazdy zwykle samodzielnie załatwiają wypożyczalnie a klient płaci tylko opłatę za wydanie go. Widoki w porcie są wspaniałe. Rzeczywiście zgadzamy się, że jest to najładniejszy port-stolica na Karaibach. Na wzgórzu widać fort oraz wieże kościelne. Budynki są kolorowe i odnowione po huraganie Ivan z 2004 r. Widać, że huragan przysłużył się wizerunkowi wyspy, bo wszystko zostało ładnie odnowione i odbudowane dzięki pomocy zagranicznej oraz odszkodowaniom.


Fabryka kakao oraz owoc kakaowca

Najpierw jedziemy na północ do Dougaldson Spice Estate, gdzie można za darmo obejrzeć fabrykę kakao. Pierwsze wrażenia są straszne: rozpadająca się rudera, brzydki zapach i facet, który w brudnych skarpetach maszeruje po ziarnach suszącego się kakaowca. Wewnątrz można się jednak dowiedzieć więcej o produkcji kakao i czekolady, spróbować różnych świeżych przypraw. Na podwórku rośnie też drzewo kakaowca, więc można zobaczyć kwitnące owoce na żywo.


Annandale Waterfalls oraz widok z fortu

Ogólnie jesteśmy zadowoleni z wizyty i dalej jedziemy zwiedzać fabrykę gałki muszkatołowej. Miła pani oprowadza nas po fabryce i po kolei tłumaczy, jak wygląda proces produkcji przyprawy, z której słynie wyspa. Następnie jedziemy przez środek wyspy do Grand Etang Lake. Jest to jezioro powulkaniczne. Dzisiaj są tu sami miejscowi, bo mają wolne. Karmią rybki bananami i głośno słuchają muzyki. Turyści dla odmiany zgromadzeni byli na punkcie widokowym powyżej jeziora, gdzie znajduje się małe muzeum i dużo sklepików z pamiątkami.