O 6.30 wyjechaliśmy tuk-tukiem do Sigiriyi. O 7 otwierają kasę. Szybko kupiliśmy bilety i zaczęliśmy wspinaczkę na tą wolno stojącą wysoką skałę, która jest wizytówką Sri Lanki. Ponieważ był poranek nie było jeszcze tak gorąco, nie dojechały także jeszcze autokarowe wycieczki, stąd wspinaczka okazała się łatwiejsza i przyjemniejsza niż się nam to wydawało. Po drodze na górę zwiedza się też wgłębienie w skale, prawie jaskinię, w której są stare malowidła przedstawiające głównie kształtne i dobrze zachowane kobiety.


Sigiriya, czyli Lwia Skała

Nie można tam robić zdjęć a całość chronią od słońca czarne płachty, ale w muzeum zrobiono replikę skalnej groty i tam można z detalami całość obfotografować. Przechodzimy też wzdłuż muru z graffiti oraz koło pazurów lwa, które są chyba najciekawszym elementem wspinaczki. Wraz z wzrastającą wysokością naszym oczom odsłania się też coraz lepszy widok na okolicę. Na samym szczycie znajdują się ruiny pałacu lub jak niektórzy twierdzą – klasztoru. Jednak to co najbardziej zapada w pamięć to piękny, panoramiczny widok.


Widoki ze szczytu Sigiriyi

Gdy schodzimy na dół swoją wspinaczkę zaczynają tłumy ludzi, w tym wycieczki autokarowe i szkolne, miejscowej młodzieży i dzieci. Zdecydowanie zatem polecamy przyjechanie tu na 7 rano, kiedy jeszcze nie ma takiej ilości turystów. Zwiedzamy ogrody i muzeum a dalej jedziemy do plantacji przypraw (spice garden). Najbardziej podoba nam się pieprz, który rośnie jako lniana wokół drzewa. Dowiadujemy się też, skąd bierze się różne kolory pieprzu (zależy to od momentu, w którym pieprz jest zrywany oraz jak jest przetrzymywany).


Schody na szczyt oraz kopia malowideł skalnych

Degustujemy różne przyprawy w ich naturalnej postaci oraz herbatę z cynamonem i kardamonem. Wypróbowujemy także różne kremy i oleje. Na koniec panowie robią nam masaż głowy i pleców za napiwek. Nie kupujemy przypraw, gdyż wszystko można kupić w naszych sklepach. Jedynie olej z drzewa sandałowego wydaje mi się ciekawy, ale dość drogi i w obawie o jego rozlanie, rezygnuję z jego zakupu. Po powrocie do Dambulli jedziemy autobusem do Kandy a następnie przesiadamy się do kolejnego (tym razem klimatyzowanego) autobusu do Nuwara Eliya.


Poczta oraz Victoria Park w Nuwara Eliya

Po ok. 5 godzinach podróży docieramy na miejsce. Przebieramy się, gdyż od razu odczuwamy zimne wieczorne powietrze i idziemy zobaczyć zabytkową pocztę w centrum miasta oraz Victoria Park. Park jest płatny i utrzymany w stylu angielskim, jednak nie na takim poziomie jak w innych miejscach na świecie. Jednak nic innego ciekawego nie ma w tym mieście, więc zdecydowanie jest jedną z najlepszych atrakcji. Na końcu trafiamy na kolację do miejscowej restauracji – pubu, w którym przesiadują sami mężczyźni i piją alkohol i palą papierosy. Jedzenie jest takie sobie, ale klimat bardzo interesujący i autentyczny.